środa, 8 czerwca 2011

Nalewka nie tylko dla pań


Prawie przegapiłam! Ten moment, kiedy trzeba startować z robieniem nowych nalewek.... Na szczęście chciałam kupić w sklepie śledzie. Tak dobrze wyglądały z listkami bazylii! Ale kod kreskowy nie wchodził, pani przy kasie się denerwowała, a ja miałam czas podnieść wzrok na rząd stojących przede mną przezroczystych butelek... Podziękowałam za śledziki, poprosiłam o litr wódki i pół litra spirytusu... Pani się zatroskała, że zakąska jednak "na kasę" nie wchodzi... :)))




"Nalewka letnia nie tylko dla pań"

Tak naprawdę to sami decydujemy, jakich owocow użyć do naszej letniej nalewki.. I tak decydować będą uprzednie przymrozki, obfitość tego czy tamtego czy też po prostu ceny owoców... Najważniejsze, to nie przesadzić z ilością określonego gatunku, żeby nie zdominował smaku...
Przykładowo możemy to zrobić tak:
-1/2kg moreli bez pestek
- 30 dag truskawek
- 1/2 kg malin
- 1/2 kg czerwonych porzeczek /najlepiej bez pestek, ale ja się w to nie bawię ;)/
- 1/2 kg czereśni
- 1/2 kg wiśni
- szklanka poziomek
- kilka suszonych śliwek na złamanie smaku

Do dużego kamionkowego garnka albo szklanego słoja wrzucać przez lato owoce, zasypywać cukrem/wagowo nieco mniej cukru niż owoców/ i zalewać 45% wódką. Pilnować, żeby alkohol przykrywał owoce. Naczynie musi być zamknięte. Po nasypaniu ostatniej warstwy odczekać jeszcze miesiąc, zlać nalew i przefiltrować do butelek. /Ja używam chusteczki do nosa ;)/. Postawić w chłodnym, ciemnym miejscu i wytrzymać z próbowaniem chociaż trzy miesiące. Ale na Boże Narodzenie będzie jak znalazł!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz