Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierogi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierogi. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 kwietnia 2012

Ryba panierowana w mango

Tylko jeden tydzień w Bombaju, /raczej w Mumbaju ;), a jednak udało się wchłonąć trochę ciepła. To niesamowite, że Indie pachną tak bardzo inaczej. Już w progu samolotu czuje się mieszaninę zapachów przypraw, kwiatów i... czegoś tam jeszcze ;). Lubię odkrywać ten zapach po powrocie do domu, schowany w głębi walizki, zwinięty razem z ubraniami.
Oczywiście przywiozłam głównie świeże przyprawy. Także proszek z mango, do dostania i w naszych sklepach.



"Dorsz albo inna ryba z dodatkiem proszku z mango"

- ok.6-8 porcji białej wyfiletowanej ryby
-2-3 posiekane ząbki czosnku
- łyżeczka ostrego chili
- łyżeczka posiekanego imbiru
- łyżeczka tandoori masala
- sól
- łyżeczka proszku z mango
- 3 łyżki tartej bułki
- olej do pokropienia

Rybę zamarynować na kilka minut w chili, soli, imbirze, czosnku i masali.
Wymieszać proszek z mango z tartą bułką.
Rybę ułożyć w formie do pieczenia. Posypać bułką z mango, skropić oliwą.
Wstawić do nagrzanego piekarnika na ok. 20 min przy 180st C.

czwartek, 20 października 2011

Pierogi leniwe


Danie mojego dzieciństwa i przysmak moich dzieci. Leniwe bo łatwe w jedzeniu i jeszcze łatwiejsze w przygotowywaniu... Jeśli oszczędnie podsypać mąką, są dietetyczne. Podsmażone - wiadomo, niebo w gębie tylko kaloryczne.










"Pierogi leniwe"

- pół kilo białego tłustego sera
- 2 jaja
- mąki ile się wgniecie
- cukier do posypania

Rozgniatamy ser, można widelcem. Wbijamy dwa jaja, mieszamy. Dodajemy mąki tyle, żeby można było formować z masy podłużne wałeczki. Nie za dużo, żeby pierogi nie były twarde i gumiaste.
Formujemy podłużne wałki, przyciskamy je lekko ręką do podłoża, żeby nadać im spłaszczony kształt i tniemy w niewielkie kawałki ustawiając nóż pod kątem ostrym do siebie. /W Poznaniu tak pokrojne kluski nazywa się "szagówki"./
W garnku gotujemy osoloną wodę, wrzucamy partiami pierogi. Po wypłynięciu gotujemy 1-2 min. Wyjmujemy łyżką cedzakową, kładziemy na nie gorące masło i posypujemy cukrem.

czwartek, 9 grudnia 2010

Ukraińskie ruskie pierogi


Przyjechała Oleksandra. Kocham jej wizyty w naszym domu. Nie tylko za pomocną obecność, ale także za niespożytą aktywność w mojej kuchni. Oleksandra uwielbia gotować i ma niezliczone pomysły nie tylko na obiadki, ale i ciepłe kolacje. Co grozi poszerzeniem talii, oczywiście;) Ale konsekwencjami zajmę się potem...









"Ukraińskie ruskie pierogi"

Ciasto:
- 400g mąki
- 1 jajo
- woda, sól

Nadzienie:
- jajko
- 800g ugotowanych ziemniaków
- 200g białego sera
- 1 duża cebula
- 1 lyżka masła
- sól, pieprz
- ew. trochę gałki muszkatołowej

Na maśle przesmażamy posiekaną cebulę. Ziemniaki i ser ucieramy z jajkiem, dodajemy cebulę, przyprawy i starannie mieszamy.
Na stolnicę wysypujemy mąkę, we wgłębienie wlewamy jajo, stopione masło, wody ile potrzeba i szybko wyrabiamy. Odkładamy na ok. pół godziny. Potem wałkujemy, wycinamy szklanką kółka i nakładamy farsz. Brzegi starannie zlepiamy, żeby się nie rozpadły.
W dużym garnku gotujemy wodę. Wrzucamy pierogi na wrzątek i czekamy, aż wypłyną. Poczekać jeszcze chwilkę, wyjąć łyżką cedzakową i podawać z masełkiem :)

niedziela, 17 października 2010


No, powinnam sie domyślić, że pierogi będą hitem. Przecież występują też w kuchni chińskiej, tylko inaczej doprawione. Co prawda pierogi z serem na słodko wzbudziły prawdziwe niedowierzanie. Ale tez zmieściły się w brzuszku naszego Gościa. W połączeniu z sałatką warzywną i szyneczką. Tak to jest, jak spotykają się dwie kultury. Niby o tym pamiętamy, ale w przyjemnej, kolacyjnej rozmowie, można niechcący strzelić parę gaf. Zapytałam o najprostszą rzecz pod słońcem, czy nasz Gość ma dzieci. Ale już jego mina mi powiedziała, że coś dla nas oczywistego, w jego kraju ma zupełnie inny wymiar. Przecież Chiny mają regulowany przyrost naturalny, więc może on będzie miał dziecko w przyszłym roku. Ale to skomplikowane, wychować tam potomka i bardzo kosztowne. Wyjęłam szybciutko wiśniową nalewkę, żeby zatrzeć wrażenie, a potem poprawiłam jeszcze waniliową. Chyba się udało.
Dziwnie mi się zrobiło, bo jako szczęśliwa mama trójki dzieci, nie myślę nigdy jakie to szczęście, że po prostu mogłam je mieć. Bardziej czy mniej świadomie ;).
Przy niedzielnym śniadaniu bez mrugnięcia okiem patrzyłam, jak Gość smaruje chleb powidłami mojej produkcji, zajadając go potem z jajecznicą na boczku. Nie takie kombinacje widziałam, mieszkając przez rok w Stanach;). Napasłam go jeszcze domowym sernikiem... A potem wysłałam pod mężowską opieką na zwiedzanie Warszawy. Sama zajęłam się zrazami, a co tam. Kupiłam ładny kawałek schabu, to szybko będą mięciutkie.

"Zrazy zawijane ze schabu"
Kawał schabu pocięty na plastry rozbite tłuczkiem
ser żółty w plasterkach
ogórek kiszony pokrojony na ósemki
cebula pocięta na wiórki
boczek w cieniutkich plastrach

Każdy kawałek mięsa posolić i popieprzyć. Układać na brzegu kotleta boczek, ser, ogórek i cebulę. Zawinąć w zgrabny rulon, można spiąć wykałaczką. Ale jak się położy koniec zawinięcia na rozgrzany tłuszcz, to też się nie rozwiną.
Ja obsmażam od razu w rondlu. Potem podlewam wodą i ew. białym winem, pozwalając im się dusić do skutku. Pod koniec posypuję rozmarynem. Czasami dorabiam sos grzybowy, ale przeważnie smak wynikający z pomiesznia boczku, cebuli i innych dodatków jest tak zniewalający, że żal mi go zmieniać.
Podawać z kaszą gryczaną. Pewien kucharz nauczył mnie dodawać do niej garść rodzynek do smaku. Rzeczywiście, świetnie jej robi!