niedziela, 28 listopada 2010

Sernik lekki bardzo


Ha, mam wrażenie, że przez ostatnie lata nie szuka się przepisów na smaczne ciasta, tylko na takie, po których nie przytyjemy. A przepis, który pozwoli się pysznie najeść i nie pozwoli przytyć, jest na wagę złota. Myślę, że mój sernik spełnia te wymagania, bo króluje na stołach moich wszystkich przyjaciółek. Prawie bez tłuszczu, troszkę kaszy manny... :)))










"Sernik lekki bardzo"

- 1kg zmielonego trzykrotnie sera
- 5 jaj
- 5 czubatych łyżek kaszy manny
- 1 łyżka miękkiego masła
- niepełna szklanka cukru
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- ew. zapach waniliowy
- ew. przepłukane rodzynki

Oddzielić żółtka od białek. Żółtka utrzeć z cukrem na białą masę, dodawać po łyżce ser, potem kaszę mannę i masło. Wsypać proszek do pieczenia. Osobno ubić białka na sztywno, połączyć z masą.
Przelać do wysmarowanej i wysypanej formy. Wstawić do piekarnika nagrzanego na 180 st C na ok. 45 min. Po upieczeniu nie wyjmować od razu, zostawić przy uchylonych drzwiczkach, to nie opadnie:)).

I gotowe! Pyszny na ciepło i smaczny na zimno.

sobota, 27 listopada 2010

Ciasteczka szwajcarskie Kurta


Kocham proste przepisy. To, że nie są skomplikowane nie obniża ich wartości smakowych. A dla kogo szykuje się łatwe przepisy? Dla dzieci! Dlatego pobiegłam ochoczo na kurs pieczenia ciastek przygotowany dla dzieci przez Kurta Schellera. Od tego czasu mój najmłodszy z przyjemnością pomaga mi przygotowywać ciasteczka szwajcarskie, zwane niekiedy "szachownicą".








"Ciasteczka szwajcarskie zwane szachownicą"

Biała część:
- 175 g miękkiego masła
- 80 g cukru
- 1/2 op. cukru waniliowego
- 1 łyżka mleka
- 250 g mąki
- szczypta soli

Dobrze ukręcić masło, dodać resztę składników. Powstałą masę utoczyć w rulon, zawinąć w folię i do lodówki, co najmniej na godzinę.

Czarna część:
- 175g masła
- 3 łyżki kawy rozpuszczalnej /ja daję dwie/
- 1 łyżka kakao
- 1 łyżka mleka
- 80 g cukru
-1/2 op. cukru waniliowego
- 250g mąki
- szczypta soli

Postąpić jak przy białej części i do lodówki.

Wyjąć obie części, przekroić wzdłuż na pół, albo na ćwiartki. Połączyć między sobą białkiem. Odkrajać z powstałych wałków plasterki, układać na blasze wyłożonej papierem i wstawiać do piekarnika na 180st C. Czas zależy od grubości plastrów. U mnie trwa to 10-12 min.

Ciasteczka rozpływają się w ustach przy popołudniowej herbacie :)

piątek, 26 listopada 2010

Aromatyczna nalewka na chłodne wieczory


Czas. Czas to dziwne słowo obejmujące przestrzeń i nicość. Nie istnieje, przecieka między palcami, ale jest potrzebny. Także do produkcji nalewek. Cenię je sobie za to, że domowa nalewka to nie jest coś, za co wystarczy zapłacić. A dziś nauczyliśmy się przede wszystkim kupować. Nalewka zrobiona w domu potrzebuje przede wszystkim inwestycji czasu, za to rezultat nie da się z niczym porównać. Np. nalewkę aromatyczną możemy wyprodukować o każdej porze roku. A przyda się zawsze na chłodniejsze wieczory.








"Nalewka aromatyczna"

- 0,5 l spirytusu
- 0,25 l brandy lub koniaku
- 1 szklanka cukru, najlepiej brązowego
- 2 szklanki wody czystej bardzo
- 5 goździków
- 5 ziaren kardamonu
- 1 laska wanilii przekrojonej wzdłuż na pół
- kawałek kory cynamonowej

W dwóch szklankach wody zagotować cukier, goździki, cynamon, kardamon i wanilię. Przestudzić. Przelać do dużego naczynia szklanego i połączyć z alkoholami. Zamknąć szczelnie, a po miesiącu przecedzić i odstawić w bezpieczne miejsce na pół roku. Potem już można próbować ;)))

czwartek, 25 listopada 2010

Ratatouille nie tylko dla szczurków ;)


I mam za oknem to, o czym starałam się nie pamiętać przez kilka miesięcy. Białą pierzynkę, która się pewnie zmieni w brudne błotko. Szczęśliwie warzywne stragany nadal przyciągają bogactwem jesiennych warzyw, w których zamknięte są letnie obietnice i zdrowe witaminki. Z tych, które wyrosły w ciut cieplejszym niż nasz klimacie, można przyrządzić pyszniutkie ratatouille.








"Ratatouille pełen witaminek"

- bakłażan
- cukinia
- czerwona papryka
- cebula
- ząbek czosnku
- zioła prowansalskie
-sól, pieprz
- ew. 1/2 filiżanki białego wina

Wszystkie warzywa kroimy w kostkę. Smażymy na oleju dodając w odpowiedzniej kolejności: bakłażan, cebula, cukienia, papryka, pomidor, czosnek, zioła. Chodzi o to, żeby warzywa utrzymały odpowiedni poziom twardości. Podlać białym winem, dosmaczyć solą i pieprzem. Odcedzić lub nie. Pytanie, czy ma to być elegancki dodatek do mięsa czy może warzywa z pysznym sosem do ryżu. Wybór zależy od okazji i humoru.;)

Mój środkowy syn jest fanem tego dania, chociaż składa się ono z warzyw. To chyba świadczy o tym, że musi być smaczne :)))

środa, 24 listopada 2010

Szybkie polędwiczki w ziołach


Czasami nie ma tego oddechu, który chcielibyśmy poświęcić na dostojne warzenie posiłków. Zakupy niezrobione, rachunki niepopłacone, a goście w drodze... A chciałoby się, żeby zjedli smacznie, pogwarzyli nad ciepłym talerzem i wyszli zadowoleni. Sprawdzonym przepisem na szybkie i udane danie są polędwiczki w ziołach.








"Polędwiczki w ziołach"

- polędwiczki cielęce lub jagnięce /wiperzowe też wyjdą, choć nie tak delikatnie/ - wg potrzeby
- zioła, które lubimy, np. prowansalskie
- olej
- ząbek czosnku

Polędwiczki myjemy, obtaczamy w wybranych ziołach, odstawiamy. Naczynie do zapiekania smarujemy przekrojonym ząbkiem czosnku, smarujemy oliwą. Układamy polędwiczki. Pieczemy 20-25 min w piekarniku nagrzanym na 170 -180 st.C. Najlepiej przykryte z góry folią aluminiową, żeby nie wyschły, a były soczyste.

A jak nie zjemy ich od razu, to na zimno służą znakomicie jako wędlina do pieczywa:)

wtorek, 23 listopada 2010

Rybka w zieleni pływająca



I znowu zainspirowałam się kuchnią Renaty. W końcu znamy się od wczesnej młodości i niejedno razem zjadłyśmy. A szczupak pływający w zieleni zawsze zyskiwał wysoką aprobatę:)










"Szczupak w szpinaku"

4 filety z sandacza bez skóry
30 dkg liści szpinaku
sól
pieprz
garść orzechów nerkowca
garść rodzynek sułtańskich
2 łyżki oliwy
12 dkg sera gorgonzola(może być inny ser z niebieską pleśnią np.roquefort)
200 ml śmietanki 18%
1 łyżeczka gałki muszkatołowej

Filety umyć,osuszyć i natrzeć solą i pieprzem. Szpinak
blanszujemy, odcedzamy i studzimy.
Rodzynki razem z orzechami wkładamy do gorącej wody na 15 min.(staną się
bardziej słodkie i miękkie).Sandacza smażymy po 5 min z każdej
strony. Przekładamy rybę na talerz i na tej samej patelni topimy ser. Gdy
się rozpuści, wlewamy śmietanę. Wsypujemy gałkę,wrzucamy szpinak, rodzynki
i orzechy.Zmniejszamy ogień i podgrzewamy, cały czas mieszając, do chwili
aż sos stanie się gęsty i kremowy. Na koniec z powrotem wkładamy rybę.
Ja zrobiłam odwrotnie, tzn.szpinak wyłożyłam na rybę.

poniedziałek, 22 listopada 2010

Mięso pieczone w mojej marynacie


Pisanie kulinarnego bloga wciąga, to oczywiste. Zaczynam dyskutować ze znajomymi, co lubią na swoich talerzach najbardziej ;). Kiedy wczoraj narzekałam, że ciągle muszę mieć specjalne przepisy, Renata powiedziała, że nie rozumie, dlaczego. Np. wielu jej znajomych tęskni do dawnych, sprawdzonych sposobów gotowania. A nie wie, jak upiec zwykłe mięso. Ucieszyłam się bardzo, bo parę lat temu wymyśliłam sobie marynatę, po której każdy kawałek wieprzowiny nabiera pysznego smaku.







"Mięso pieczone w mojej marynacie"

- ładny kawałek wieprzowiny /szynka, najlepiej karkówka/
- olej 0,5 szklanki
-sos sojowy 2-3 łyżki
- ketchup pikantny /na oko ;)/
- 4 łyżki miodu
- 0,5-1 szklanka białego wina /ew. można zrezygnować/
- majeranek lun inne ulubione ziele
- pieprz świeżo zmielony

Wszystkie składniki marynaty wymieszać razem. Mięso zanurzyć w niej dokładnie z każdej strony i wstawić do lodówki najlepiej na noc. Jeśli marynata jest z alkoholem można zostawić na dłużej.
Mięso wyjąć z marynaty, obsmażyć w brytfance na oleju z każdej strony i wstawić do piekarnika. Długość czasu pieczenia zależy od wielkości kawałka mięsa. Lepiej piec dłużej na niższej temperaturze, np. 170-180st niż na 200-220, bo wtedy mięso jest miękkie i soczyste. W trakcie pieczenia podlać pozostałą marynatą i ew. wodą, ale raczej będzie się piekło w znakomitym, wytworzonym przez siebie brunatnym sosoie.