Przyjaciele, którzy zgadzają się testować na sobie moje produkty alkoholowe, dzielą się generalnie na dwie grupy: wybierających słodkie, owocowe smaki bądź bardziej zdecydowane: jak agrest czy aronia. Jest jeszcze kategoria spoza, a mianowicie wielbiciele "dziwnych" smaków. Najtwardsi testują nalewkę lawendową. Albo np.orzechówkę, która jest doskonała na wszelkie dolegliwości żołądkowe. Sprawdzone!!
"Orzechówka"
- 10-13 zielonych orzechów włoskich
- 1l spirytusu
- 10dag cukru
Orzechy przelewamy wrzątkiem. Kroimy na części i zalewamy spirytusem rozcieńczonym 1/2 szklanki wody. Odstawiamy słój na miesiąc. Po tym czasie nalew zlewamy, a orzechy zasypujemy cukrem na ok.10 dni. Kiedy się rozpuści mieszamy z nim nalew, filtrujemy go i rozlewamy do butelek. Te ustawiamy w ciemnym miejscu przynajmniej na 6 miesięcy. Testujemy ;)
sobota, 30 czerwca 2012
czwartek, 28 czerwca 2012
Kulki cynamonowe
Wreszcie Ania je dla mnie upiekła! pamiętałam ich smak od ubiegłego grudnia i ten żal, że nie mogę zjeść więcej:). Co prawda mój domowy Cynamon nie wykazał nimi większego zainteresowania, ale ja tak! I przepis też dostałam, na osłodę...
"Kulki cynamonowe"
Składniki na około 16 kulek:
175 g zmielonych migdałów
70 g cukru pudru
1 łyżka cynamonu
2 białka
cukier puder do obtoczenia
olej, do posmarowania blaszki
Wymieszać razem migdały, cukier i cynamon. Białka ubić na sztywno, połączyć z wymieszaną resztą. Mikstura powinna być na tyle 'sztywna', aby można było swobodnie formować kulki (dosypałam może 1 łyżkę migdałów).
Formować kulki (u mnie najłatwiej było formować kulki po namoczeniu rąk w wodzie). Wykładać na naoliwioną blaszkę.
Piec około 15 minut w temperaturze 180ºC. Ściągając z blachy, delikatnie podważać szpatułką.
Ostudzić, obtoczyć w cukrze pudrze. Przechowywać w szczelnym pojemniku, można zamrażać.
"Kulki cynamonowe"
Składniki na około 16 kulek:
175 g zmielonych migdałów
70 g cukru pudru
1 łyżka cynamonu
2 białka
cukier puder do obtoczenia
olej, do posmarowania blaszki
Wymieszać razem migdały, cukier i cynamon. Białka ubić na sztywno, połączyć z wymieszaną resztą. Mikstura powinna być na tyle 'sztywna', aby można było swobodnie formować kulki (dosypałam może 1 łyżkę migdałów).
Formować kulki (u mnie najłatwiej było formować kulki po namoczeniu rąk w wodzie). Wykładać na naoliwioną blaszkę.
Piec około 15 minut w temperaturze 180ºC. Ściągając z blachy, delikatnie podważać szpatułką.
Ostudzić, obtoczyć w cukrze pudrze. Przechowywać w szczelnym pojemniku, można zamrażać.
środa, 27 czerwca 2012
Szybki chlebek z parmezanem i oliwkami
Nie zapytałam, co moi sąsiedzi wysiali na Mazurach. Czy dalej pszenżyto czy może jednak pszenicę? Nie wiem, ale dawno nie byłam tak zauroczona wyglądem pól. Zboże wyraźnie było dwukolorowe: niebieskie od dołu i zielone górą. Aż prowokowało do upieczenia świeżego chleba. Kocham parmezan, więc wypadło na ten z serem. Pyszny na ciepło i można jeść bez niczego nawet na zimno.
"Szybki chlebek z parmezanem"
- 250g mąki pszennej / zmieszałam trochę z żytnią/
- 4 jaja
- łyżeczka sody oczyszczonej
- pół szklanki oliwy
- kieliszek alkoholu mały /miałam tylko metaxę!/
- 3/4 szklanki świeżo startego parmezanu
- pokrojone czarne oliwki wg uznania
- ew. nieco szynki pokrojonej w kostkę
Prawdę mówiąc wrzuciłam wszystkie sypkie i mokre składniki do malaksera, zmiksowałam i już na wolnych obrotach dodałam ser i oliwki. Piekło się 30 min przy 180 st C., na ostatnie 5 min podkręciłam do 200, bo się spieszyłam :).
wtorek, 26 czerwca 2012
Perłowa kasza Anity
Pojechałam z dziewczynami i Najmłodszym na Mazury. Pogoda nie sprawiła się najlepiej, ale wcale nam to nie przeszkadzało. Anita miała czas odnaleźć się przy opalanej drewnem kuchni, a my z zajęciem śledziliśmy jej sztuczki. Bo Anita potrafi robić coś z niczego, a dekoruje potrawy tak, że najbardziej najedzony człowiek znajdzie w brzuszku jeszcze trochę miejsca. Niestety. To też ma swoje konsekwencje.
Np. taka zwykła kasza, a zachwycałyśmy się nią tak długo, aż nie zniknęła z garnka całkowicie.
"Perłowa kasza Anity"
- 200 g kaszy
- słoiczek suszonych pomidorów w zalewie z oliwy
- słoiczek czarnych oliwek
- 2 ząbki czosnku
Kaszę gotujemy na sypko. Ze słoiczków wyciągamy pomidory i oliwki, kroimy na plastry, czosnek siekamy. Do gotowej kaszy wlewamy oliwę ze słoiczka po pomidorach, wrzucamy pokrojone pomidory, oliwki i czosnek. Ew. solimy do smaku. Chwilę podgrzewamy. Gotowe. Pyszne!
niedziela, 24 czerwca 2012
Po prostu szaszłyk
Dobrze, kończę o Gruzji, chociaż zmieściłabym jeszcze kilka zdjęć czy przepisów. Ale w międzyczasie odwiedziłam Mazury no i jestem gotowa do zmiany geograficznej ;).
Szaszłyki w Gruzji można dostać wszędzie. Ale nie wyglądają na wyszukane dania. To kawałki mięsa nadziane na patyki od rożna, tylko wcześniej umiejętnie marynowane. Z baraniny, wołowiny czy wreszcie z kurczaka. Niestety nie zidentyfikowałam składników mieszanek przypraw, które można dostać na lokalnych bazarkach. Sprzedające panie uśmiechały się tajemniczo i mówiły, że te rośliny rosną tylko w Gruzji. Fakt, pachniały inaczej. A ja musiałam się zadowolić gotow ą mieszanką.
I jeszcze tylko o sałatce z pomidorów i ogórków. Wiem, wiem, nie mieszamy świeżych, zielonych ogórków z pomidorami, bo witamina C itd... Ale może czasem warto polać taką mieszankę oliwą z kolendrą i bazylią? Tak po prostu, dla przyjemności...
"Szaszłyk po gruzińsku"?
- kawałek surowego mięsa
- olej
- wino lub sok z cytryny
- zioła: oregano, nasiona kolendry, bazylia
- sól, pieprz
Mięso kroimy na kawałki i zalewamy marynatą sporządzoną z oleju, wina lub soku z cytryny, ziół i przypraw. Można dodać łyżkę miodu i poeksperymentować, tak naprawdę. Zostawić wszystko w chłodzie na kilka godzin. Upiec na rożnie lub grillu. Ot i wielka filozofia :).
piątek, 22 czerwca 2012
Bakłażany z orzechami
Bakłażany. Jestem ich fanką! Może dlatego, że przypominają w smaku trochę ziemniaki, a ja przecież mam korzenie z Wielkopolski ;), po Tacie. W Gruzji bakłażany królują na każdym stole. Te z orzechami okazały się niezrównane. Chociaż smażone z pomidorami też nie pozwalają o sobie zapomnieć.../na zdjęciu te po prawej stronie/.
"Bakłażany z orzechami"
- 2 duże bakłażany
- olej do smażenia
- 1/2 szklanki orzechów włoskich
- 4 ząbki czosnku
- 2 łyżki czerwonego octu winnego
- kilka gałązek natki kolendry oraz łyżeczka jej nasion
Orzechy mielimy w młynku, kolendrę drobno siekamy.
Czosnek drobno siekamy, dodajemy ziarna kolendry, nieco soli i mieszamy z orzechami. Dodajemy połowę posiekanej kolendry i ocet. Papkę rozrzedzamy nieco wodą tak, aby gęstością przypominała śmietanę.
Bakłażany kroimy na podłużne plastry. Solimy i czekamy godzinkę, płuczemy i obsmażamy na patelni z obu stron. Następnie smarujemy je pastą orzechową, zwijamy w ruloniki i układamy na półmisku. Polewamy pozostałą masą i posypujemy kolendrą. Pięknie wyglądają na tym daniu pestki granatu, jeśli je mamy pod ręką ;).
niedziela, 17 czerwca 2012
Nalewka czereśniowa
Czereśnie... Czeka się na nie cały rok. Mają gładką skórkę, są jędrne, soczyste i poprawiają urodę ;). Marzy mi się własne drzewo czereśniowe z coroczną klęską urodzaju:). Ale nie martwię się, że to ciągle sfera wyobraźni. Na razie zaklinam smak owoców w nalewce czereśniowej.
"Nalewka czereśniowa"
- 1kg czereśni, najlepiej czerwonych
- 40dag cukru
- sok z 1 cytryny
- 1l wódki
Czereśnie myjemy, obrywamy ogonki, wsypujemy do słoika razem z pestkami. Zalewamy alkoholem i odstawiamy na 4 tygodnie, co jakiś czas potrząsając naczyniem.
Zlewamy nastaw, dodajemy do niego sok z cytryny i odtawiamy w chłodne miejsce. Owoce zasypujemy cukrem i czekamy, aż puszczą sok, ok. tygodnia.
Łączymy powstały syrop z alkoholem, przecedzamy do butelek, odstawiamy do piwnicy i grzecznie czekamy chociaż trzy miesiące.
"Nalewka czereśniowa"
- 1kg czereśni, najlepiej czerwonych
- 40dag cukru
- sok z 1 cytryny
- 1l wódki
Czereśnie myjemy, obrywamy ogonki, wsypujemy do słoika razem z pestkami. Zalewamy alkoholem i odstawiamy na 4 tygodnie, co jakiś czas potrząsając naczyniem.
Zlewamy nastaw, dodajemy do niego sok z cytryny i odtawiamy w chłodne miejsce. Owoce zasypujemy cukrem i czekamy, aż puszczą sok, ok. tygodnia.
Łączymy powstały syrop z alkoholem, przecedzamy do butelek, odstawiamy do piwnicy i grzecznie czekamy chociaż trzy miesiące.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










